16
.08.12
"A JAKI JEST TWÓJ PUNKT WIDZENIA???"
Madziare

 

.... Wyjechałam z Polski siedem lat temu, powodem nie był fakt, iż chciałam się dorobić, a raczej ucieczka od "chorego" systemu i społeczeństwa. Bezrobocie, zawiść rodaków, załatwianie pracypo "znajomościach" oraz ograniczenie umysłowe jak i ignorancja nie dawały mi spokoju. Nie ukrywam, że w podjęciu takiej decyzji pomógł mi wcześniejszy wyjazd do USA na "Work and Travel" . Otworzyło mi to oczy na wiele spraw, między innymi na kwestie "otwartości" umysłu oraz tolerancję we wszelakim tego słowa znaczeniu.


Czekam z niecierpliwością na ukazanie się paru historii jakie zostaną opublikowane już w ten piątek w mojej gazecie regionalnej - poznańskim Głosie Wielkopolskim. Uważam, że problem "emigrantów" powinien być przestawiony polskim władzom, zwłaszcza teraz, kiedy już w przyszłym roku znowu staniemy przed otwarciem kolejnych "wrót do raju".
Mieszkając przez prawie siedem lat w Londynie pamiętam, jak prezydenci niektórych miast przyjeżdżali do Wielkiej Brytanii i namawiali "uciekinierów" do powrotu do Polski. No więc wszystko ładnie, pięknie, tylko ja, po powrocie do Polski w tym roku, nie widzę kompletnie żadnych zmian, poza architektonicznymi i "szpanerskimi".

Mentalność polskich pracodawców niestety nadal jest taka sama (nawet fakt, że kiedyś był "rynek pracownika") nie nauczył nic agencji pracy jak i samych pracodawców. Zanim powiecie ,że pewno mam problemy, bo pracowałam na "zmywaku" , to dodam, że w wieku 31 lat udało mi się przejść przez 10 rozmów rekrutacyjnych, po których nawet znalazłam pracę w Barcelonie w niemieckim koncernie Bayer (w księgowości). W Londynie również pracowałam w instytucjach finansowych (banku inwestycyjnym) , udało mi się nawet otrzeć o dział księgowości w brytyjskiej służbie zdrowia (NHS). Nie powinnam zapomnieć o doświadczeniu wyniesionym z pracy w słynnym "Harrodsie" - też dział księgowości.

Przeszłam przez dziwne procesy rekrutacyjne, zresztą bardzo ciężkie, chociażby z tego tytułu, że w obcym języku i w obcym kraju - sama, bez poręczeń i znajomości.
I tu pojawia się pytanie, skoro wróciłam do Polski z tęsknoty, myśląc, iż wracam do kraju z dość dobrym CV i umiejętnościami, dlaczego mam ten sam problem, z jakim walczyłam siedem lat temu? Czy to nie jest paranoja, że w obcych krajach, bez wykształcenia zdobytego na ich terytorium, mogłam zajść tak daleko? Gdzie są polskie władze, które kazały nam wracać do Polski, "krainy miodem płynącej", nowego członka Unii Europejskiej?

Uważam, że osoby, które nigdy nie wyjechały z Polski, nie powinny komentować tego artykułu, bo raczej nie będą wiedziały o czym mówię. Proszę nie unosić się w tym przypadku dumą czy też zgrzytać zębami. Nie uważam się za kogoś wyjątkowego, po prostu wiem, że macie kompletnie inną perspektywę i patrzycie z nieco inaczej na wiele spraw i zagadnień. Dodam, że szanuję wszystkich, którzy chodzą po naszej pięknej planecie (przynajmniej tych, którzy mają odwagę walczyć o swoje prawa i godność), także proszę się nie irytować.

Dziękuję bardzo za przeczytanie tej wypowiedzi - nie będę się "wywyższać" nazywając ją artykułem, bo nie jestem dziennikarką i wiem, że tekst pewno posiada wiele błędów (wybaczcie mi, ale serio siedem lat poza Polską robi swoje, zwłaszcza jak się ciągle operowało językiem obcym). " ...

 

Ten artykuł napisałam rok temu ( został opublikowany na www.wiadomości24.pl ).

 

Nadal tu jestem, spodziewam się pociechy, poznałam miłość życia...a jednak mam wrażenie, że .... nie tak powinno wyglądać życie w naszym kraju...i to wkur... mnie solidnie....

5
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Brak komentarzy.