21
.05.12
"Bezinteresowny wandalizm."
al

Piękna była ta niedziela. Nawet czerwonogłowego dzięcioła wyjadającego mrówki minąłem na alejce w parku i tak uroczo było cały dzień bo po południu pomogłem wegetarianom przy koncepcji malowania ścian w nowym barze.

W tak upojną wiosną ciepłą noc gdy wróciłem do swojego lokum w parku, aaa nie wiecie - od pierwszego maja uprawiam Survival Miejski tak nowa zabawa żeby nie mówić o sobie BEZDOMNY.

Do rzeczy, już z daleka zorientowałem się, że coś jest nie tak! Gdy doszedłem na miejsce moim oczom ukazał się widok jak po huraganie wszystkie przedmioty były porozrzucane w promieniu dwudziestu pięter. Niby nic wielkiego pozbierać i po krzyku.

Drobny szkopuł, było około pierwszej w nocy. Na szczęście w pobliżu latarni.

Zginął jedynie nóż. Zapewne nim te sfrustrowane gnojki pocięły mi folię, pod którą spałem.

Coś musiało mi podszeptywać taki scenariusz ponieważ w niedzielę rano poszedłem obejżeć inne miejsce do kimania.

Pewnie gdybym się nie włóczył w niedzielny czas po parkach i barach wegetariańskich to wedle "pańskie oko ..." ten akt bezinteresownej agresji by nie zaistniał.

3
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Brak komentarzy.