13
.08.12
"it's you not me!"
cinnabun

Cały weekend czekałam, żeby dostać się do kompa i opisać Wam ciąg dalszy :))))

 

Otóż moi drodzy, po trzech tygodniach spławiania typa, którego uroczo wpisałam w telefon "Kretyn lubiący operę", w końcu dałam się złamać. Myślę - ok, jeśli facet mimo zero oznak mojego zycia wciąż pisze, może jest godzien poznania mojej osoby.W zasadzie to łamie mnie sms o treści, czemu nie odpiszesz, a jak już odpiszesz to Twoje smsy są takie okrutne? Hahahaha... no zmarłam.

 

W poniedziałek umawiam się z nim na piątek, bo wcześniej oczywiście nie mam czasu. To, że załapuje się we wczesny prime time czyli piątek, jest przypadkiem. Codziennie otrzymuję smsy, ba miliard smsów, że jest w centrum, może lunch, może kawa. Człowieku, ja jestem w pracy! No, ale od pracy należy się przerwa. Odpisuję, to miłej Twojej przerwy, mam co robić. Dostaję mesydż zwrotny - oooo sms z duszą! Lojalnie odpisuję, że nie posiadam duszy, niech go to nie zmyli. I co? "Kręcisz mnie coraz bardziej" - i tu dygresja, dla wszystkich singielek poszukujących. Dasz facetowi w mordę, raz, dwa, trzy - będzie Twój. Będziesz słodka, prawdopodobnie nie zobaczysz go po pierwszym numerku (jeśli wogole).

 

Więc jak na rasową sukę przystało, na spotkanie ubieram się najbardziej aseksualnie ever. Kształtny tyłek, malteretowany godzinami biegów i fitnessu chowam w tzw. pumpach czy jak ktoś woli sindbadach. Nie ma tyłka. Biust chowa się w koszulce worku a żeby wiatr nie zdradził rozmiaru, przykrywam marynarką. Widać mi jedynie kostki w nóg no i szpile, no ja na płaskim nie chodzę. Zasugerował, żebyśmy się spotkali w kameralnym miejscu. Odpowiedziałam, że uważam go za świra i zboczeńca, więc jeśli nie chce kultywować tego stereotypu w mojej głowie ma wybrać najbardziej zatłoczone miejsce w tym mieście. Wybiera knajpę na mojej ulubionej ulicy, ale o nazwie właściwej dla douchebagów (........)

 

Przychodzę spóźniona, telefon przygotowany, za dokładnie pół godziny dzwoni emergency koleżanka, sygnał, just in case, gdyby się okazało, że kolo jest większą porażką niż przypuszczam.

 

Do sedna, uwaga, zapnijcie pasy. Koleś wcielenie MAriano Italiano podaje mi rękę i oślepia mnie blaskiem obrączki. Na drugi rzut spostrzegam buty z zadartym czubem.

- Więc jesteś żonaty, wypalam zanim się przedstawię

- A to Ci przeszkasza? (Dzięki Boże za argument!!!!)

- NO OCZYWISCIE!!! (fakt taki, że to zależy, u Johnnego Deppa pewnie nie)

- Oj byłem pewny, że nie będziesz miała z tym problemu (WTF?)

- Doprawdy?

- To moja druga żona (jezusie, koleś ma mniejsze IQ niż fleki w moich szpilkach) - pierwszą odbiłem z ołtarza (WTF??)

- A mówisz mi to, bo...?

- Kręcisz mnie, wiesz? Zrobię wszystko, by naszą znajomość kontynuować, zobaczysz, nie będziesz żałować, daj się ponieść Cinnabun, nie bój się.

 

Śmieję się w duszy, jak ty ćwierćinteligencie nic o mnie nie wiesz hahaha :)))

 

- Więc lubisz muzykę operową? Nie wytrzymuje, muszę mieć z tego spotkania coś dla siebie :))

- czasem sobie lubię pójść, zrelaksować się, ale generalnie nie lubię muzyki. Ekhm..znacie kogoś, kto nie lubi słuchać muzyki? Hello douchebag, masz tam jakieś wnętrze?

 

Deliatnie operuję telefonem wysyłając dykretnie po 15 minutach smsa do koleżanki o rozpaczliwej treści DZWOŃ!!

 

Dzwoni, ojjj...tak? Już jadę, jakie to straszne, nie ruszaj się zaraz będę.

 

Mariano Italiano zaskoczony i zdzwiony błaga abym się z nim umówiła na wino, rzucam i co potem, seks? A on, też to czujesz między nami? Wybucham śmiechem, on jednak odbiera to nie wiedzieć czemu za pozytywny znak i napiernicza mi nad ranem smsami przez cały weekend. Ciekawe czy wysyła je z łazienki :-)

 

No niestety się nie pomyliłam. Ale gdyby ktoś z Was tam był i widział moją mimikę twarzy, nominowałby mnie do Oscara. Brawo biła mi jedynie policja, widząc jak uciekam z miejsca przestępstwa w ogromnych szpilach a potem bez mrugnięcia okiem wymanewrowuję moim za dużym samochodem perfekcyjnie. Lekcja z tego taka. Nie ma co się silić na faceta, im gorzej się go potraktuje na początku tym większe wyznawanie poczuje. Sorry koledzy, ale tak to działa :)

7
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

cinnabun | 14.08.2012 - 11:19

zignoruję to :) nie mam czasu na marnowanie czasu, taka prawda, wiem czego chce :)

Ajsch77 | 13.08.2012 - 23:20

a cóż to za polityka klasowa ????? byłaś Dzierżyńskim w poprzednim wcieleniu ?:)

cinnabun | 13.08.2012 - 16:35

super i rodzice sa z Ciebie dumni, ale aj kant sej yes tu dat, moje geny też nie... kurcze, ja jednak jestem brutalna... teraz sie pyta czemu nie odpisuje.

cinnabun | 13.08.2012 - 16:34

i jeszcze sytuacja z dziś. Zaczepia mnie na fb kolega kolegi, wyciąga z netu w real (a ja sie nie daje) gadamy chwile o pierdolach, chwali sie umyslem scislym, ja mu na to,ze cala moja rodzina jest scisla tylko ja rozlazla i co i sprzedaje mi newsa, ze pochodzi z rodziny robotniczej. Na pewno jestes

gudrun | 13.08.2012 - 13:27

No nie da się ukryć, że to on chciał Ciebie a nie vice versa, no a Vamp utwierdził go w przekonaniu, że 'gra warta świeczki' (jest mi zdecydowanie łatwiej to pisać po jakże wymownym określeniu 'Marino Italiano';)...co do Twego drugiego postu...nie będę pisać z autopsji - poczekam na Ciebie:)

cinnabun | 13.08.2012 - 13:18

poza tym wiesz, ja też te lekcje mam za sobą....dopóki mi nie zależy, a jak poznajesz Mr.Perfect, to weż bądź żdzirą, ja właśnie o tym!!! :)

cinnabun | 13.08.2012 - 13:17

Gudrun, on mnie chciał przelecieć, nie ja jego...niestety :))co za ciul jezusmaria.....

gudrun | 13.08.2012 - 13:15

@cinnabun, lekcję pt. im-bardziej-zdzirowata-tym-bardziej-intriguing większość singielek ma już za sobą... tylko wg takowej powinnaś była być mocno słodząca na tej randce, a tu co? Vamp w czystej postaci - no nic - natury nie oszukasz..:p
ps. Widzę że nauczyłaś się jeszcze tej o tytułach na BO;)

Ajsch77 | 13.08.2012 - 11:44

hahahhahaha siła symbolu :)

cinnabun | 13.08.2012 - 11:42

ten Pan był WSZYSTKIM czego nie chcę w jednej osobie :-)))

Ajsch77 | 13.08.2012 - 11:39

każde takie doświadczenie czegoś nas uczy :) choćby tego, że utwierdza nas w tym czego nie chcemy :)