24
.09.12
"Jego włosy"
Islington

Jego włosy zawsze najbardziej przeszkadzają mi przy trzecim zaciągnięciu się cienkim papierosem. Wypalam go zaraz po podmyciu się po kolejnym niechcianym stosunku. Wtedy czuję je na sobie wyraźniej niż przed chwilą, czuję jak te robaki drapią moje ramiona, jak nieprzyjemnie drażnią mi uda. Pojawiają się na mnie, czyli dokładnie tam gdzie ich najbardziej nie chcę. Nieraz wyjmowałam je spomiędzy zębów, orientując się, że tam są dopiero po ich spotkaniu z filtrem papierosa.
Schodzi ze mnie całe lepkie i niechlujnie odgrywane podniecenie- o ile mogę użyć tego słowa w odniesieniu do nudnego spektaklu którym odpowiadam na recital nierównych pchnięć, sapania i stęków. Krótki schemat. Albo amatorskie nagranie porno, przy którym zastanawiasz się, czy aktorka aby na pewno chce występować przed kamerą. Taki obraz zobaczyłby nastoletni (i jak dotąd jedyny) powód naszego związku, gdyby z ciekawości wszedł do pokoju. Na szczęście nigdy nie wchodzi, a zawsze udaje.
Tylko czy ten jeden pryszczaty i brudzący każde prześcieradło spermą powód wystarczy by w tym tkwić? Coraz bardziej przypomina swojego ojca i boję się, że moje uczucia do niego zaczną przypominać uczucia do jego ojca. Bo chociaż to nie jest tak, że ja uważam starego za bardzo złego człowieka, to nie potrafię wykrzesać z siebie iskry uczucia, nie do niego. Jest mi chyba obojętny.
„Dlaczego w tym tkwisz? Dlaczego mu nie powiesz? Dlaczego stąd po prostu nie spierdolimy?”, słyszę coraz częściej. Boję się, że po kolejnym takim pytaniu na które nie będę umiała udzielić jakiejkolwiek odpowiedzi zostanę całkowicie sama, że odejdzie z tymi pięknie wydętymi w obrażonym grymasie ustami. Że całując mnie na do widzenia pocałuje mnie w policzek, nie w usta. Że pocałuje mnie tak sucho. I że będzie to jedynie muśnięcie, a nie jeden z tych namiętnych pocałunków, którymi lubimy czasem szokować mężczyzn, gdy czujemy się razem bezpieczne.
Jest taki termin, drama zlewu kuchennego. Zastanawiam się jak określić moją dramę, to siedzenie na skraju zimnie popękanej wanny, spoglądanie na rozmyte oblicze pulchnej szatynki pokrytej smugami, których nie mam już siły przecierać. Zaciągam się po raz kolejny ostatnimi skrawkami papierosa. Tym razem staram się wypuszczać kółka z dymu, nie patrzę jednak czy daje to jakiekolwiek rezultaty. Wrzucam niedopałek do sedesu i spuszczam wodę. Przed powrotem do sypialni obiecuję sobie, że odegrałam ten spektakl po raz ostatni.

Obiecuję to sobie po raz kolejny.

3
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Brak komentarzy.