06
.08.12
"Na tropie cz. 2"
anka

Do Karola miłam 80m – jestem u niego za 10 min, przeciez trzeba odczekać, musiałam dojechać „z jestem w okolicy, do Ciebie mam najbliżej”.


Kiedy wchodze do mieszkania, to czuje sie jak najgorsza szmata, taka brudna i niewykręcona. Karol, po joggingu w swoim stroju biegacza, padnięty siedzi w domu a razem z nim...kolega! Jestem fatalną gnidą, która nie zasługuje żeby nawet patrzeć na jego światło w salonie, obiecuje sobie ze NEVER EVER, jest mi tak wstyd ze gdybym mogła siłą woli zapasc sie pod ziemie to zapadłabym się gdzies do litosfery!

Karolek Niewinny,  korzystajac ze jestem i zajmę sie jego kolegą, mówi ze idzie pod prysznic zmyc z siebie pobiegowy brud.
Boze jak ja chciałam zmyc z siebie to błoto, którym się obrzucałam w głowie...

A tu nagle, niewinnie nastąpił gwałtowny zwrot akcji...
Czyściutki i ubarny Karol, zostawił otwarte drzwi od łazienki i zobaczyłam, ze układa sobie włosy.
No sam powiedz kto o 23:40 układa sobie włosy?
Pytam Marcina czy gdzies sie wybierają
Karol z łazienki głośno i stanowczo odpowiada, że on tak

ON TAK

jak to on tak?

Uznałam, ze to zart ale na wszelki wypadek, siedze jak ten kołek, no przeciez nie wyjde bo nie wiem co się wydarzy.

Błota na mnie coraz mniej, za to dziwnie zaczyna ochlapywać Karolka.


23:50 Karol oznajmia, że ona na prawde wychodzi uwaga...do tesco bo bedzie robil makaron z pomidorami na obiad na jutro do pracy.
No on czasem gotuje do pracy.
Nieufnie ale wierze bardziej z poczucia winy niz zdrowego rozsadku.

ustalili ze jada Marcina samochodem do tesco.
wsuwam baletki, Marcin sznuruje trampki, Karol wskakuje do lazienki  i się PERFUMUJE!

Kto układa włosy i sie perfumuje jadac o 23:50 do tesco po cebule czosnek i pomidory i to w CZWARTEK!
czyli prawie w weekned kiedy miasto tętni zyciem i dziewczyna po polnocy moze wrócic do domu albo mozna do niej dojechac na miasto - najlepiej z kumplem, zajmie sie jej kolezanką, kumpel bedzie smochodem wiec mozna samemu z ta dziewczyna cos wypic, bo przeciez jak sie ludzie słabo znaja to alkohol pomaga przełamywać lody!

moj boze, jak on tak mogł mnie kłamać w zywe oczy?
a ja miałam takie wyrzuty sumienia...

Wsiadam z nimi do windy
zjezdzamy 4ry pietra w dół
moj samochod najbliżej wyjazdu
ociagam sie, ale musze w koncu wyjechac pierwsza z tego cholernego za długiego parkingu
W koncu mnie doganiaja na znanym Ci juz zakręcie - tesco jest w moim kierunku, czyli ok 4ch km musza jechac za mną, a własciwie powinni przed mną, bo Marcin ma chyba 100 razy lepszy i szybszy samjochód ode mnie
tymczasem, nie moge jechac juz wolniej, jade przed nimi i ich gubie bo zostają gdzies w tyle

wszystko jasne, musieli mnie zgubic, bo nie jada przecież do tesco!

podjezdzam pod dom
ode mnie do tesco jakies 1,5km
bede sprytniejsza
odczekuje 10 min zeby zdazyli dojechac, zaparkowac i ewentualnie wejsc do tego przekletego tesco - zakładając ze jest cien szansy ze mnie nie kłamali

10 min mineło, odpalam silnik, jade do tesco
na parkingu wyłaczam swiatła, na wypadek gdyby jednak byli jeszcze w smochodzie, zawsze mogłabym sie zatrzymać jak wryta, schowac  i udawac ze "jestem zaparkowana", tak zeby nie zwrócili na mnie uwagi.

Po chwili znajduje samochód Marcina.

Skruszona z właczonymi już swiatłami wracam do domu.
Jest po polnocy, siadam żeby się przygotować do porannego spotkania
wstyd mi okropnie
odpalam power pointa


i nagle wszystko stało się jasne..."boze tesco jest otwarte jako jedyne w okolicy 24h - pojechali po whisky na domówkę tej dziewczyny!"
jedyne wyjscie, to wsiasc w smochód i sprawdzic czy sie swieci swiatło – powinno się palić jeśli gotuje.
oczami wyobrazni widze jak jade, jak swiatło sie swieci, jak zawracam skruszona jak lód do mohito i jak na wysokości stacji benzynowej 50 metrów od skretu który dzieli tylko 30 metrów od okna w którym pali sie swiatło, parkuje zeby zadzwonic i upewnic sie czy to jednak ona po imprezie nie pojechała do niego co tłumaczyłoby dlaczego pojechał do tesco po whisky.

3
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

gudrun | 08.08.2012 - 15:06

Czyli jednak paranoja...

anka | 08.08.2012 - 14:31

ta historia nie była o facecie, raczej o stanie emocjonalnym bohaterki którą sobie wyobraziła, on był tylko pretekstem

gudrun | 07.08.2012 - 11:24

"Zdobywania"? Tu już jest jakby 'po zawodach'; tu jest jakby wypłakana tzw. desperacja-po-stracie, czy może się mylę @anka:)

Ajsch77 | 07.08.2012 - 10:46

pewnie ale to i tak najgorszy możliwy sposób "zdobywania" faceta

anka | 07.08.2012 - 01:02

to tylko historia, inspirowana pewnie czyimś życiem, tym razem nie moim

Ajsch77 | 06.08.2012 - 21:17

to zła metoda, bardzo zła

gudrun | 06.08.2012 - 10:53

Paranoja... cz.2?;)