06
.08.12
"Na tropie cz.1"
anka

Piękna pełnia dziś u mnie, szkoda że jesteś na drugim krańcu świata i jej nie możesz zobaczyć… ha, nie, nie jesteś wcale aż tak daleko żeby nie widzieć teraz księżyca.  Ależ ja jestem niemądra, przecież mamy ten sam księżyc i tę samą piękną pełnię, piękną pełnię księżyca i nie pełnię szczęścia.

Wszystko mi się już pomieszało w głowie, pewnie przez moje ostatnie tropienie kłamstwa w całym mieście. Ale jak żyć skoro, nawet księżyc snuje intrygi.

Wczoraj miałam szansę dostać miano najlepszego detektywa – oczywiście sama bym się nim mianowała, gdybym tylko miała siłę doprowadzić śledztwo do końca.

Wyobrażasz sobie, że moja paranoja sięgnęła już takiego apogeum, że nie wystarczyło mi zapenienie Karola, że nie pójdzie do kina z żadną nowopoznaną flądrą? Wiem, że może sobie chodzić gdzie tylko chce i z kim tylko chce, bo przecież nie jesteśmy razem, ale to nie zmienia faktu, ze jego miejsce jest w kinie na krzesełku tuż obok mnie.

Wracając do meritum, Karol rzucił mimo chodem, że na randkę się nie wybiera, że ją ODWOŁA (odwoła to czas przyszły niedokonany!) Bardzo mnie ucieszyło to nagłe postanowienie, nie ukrywam ale równie bardzo nie dałam tego po sobie poznać (pani doktor od głowy, co udaje powierniczkę za pieniądze, uwaza ze wcale mi na nim nie zalezy tylko tak panicznie boje sie samotnosci, ze z dwojga złego wolę jego niz sam na sam ze soba sama, ja się z tym całkiem nie zgadzam, ale to nie ma teraz znaczenia).
Nadszedł czwartek (czyli nadeszło wczoraj), dzień potencjalnej randki, która miała nigdy nie dojść do skutku, która została zadeklarowana w czasie przeszłym że  zostanie odwołana w przyszłości.

 Ale ja byłam przecież  w teraźniejszości tylko z postanowieniem (postanowieniem Karola co gorsza, na które nie miałam zadnego wpływu ani mozliwości weryfikacji) z przeszłości i kompletną nieznajomością przyszłości...
Nie mogłam zadzwonić i zapytać "co robisz", bo dokładnie wiedziałby ze go sprawdzam...katastrofa.
Zeby o tym nie myslec spotkałam sie z kolezanką, wracalam ze spotkania akurat wtedyt kiedy miał sie zaczynac odwołany randkowy seans w kinie.
Skoro nie mogłam zadzwonić do niego – musiałam zadzwoniłam do niej (dodam ze od Karola nie wiedziałam kompletnie nic: ani kim ona jest amni nawet nie wiedziałam jak ma na imię, ale drogą dedukcji wymysliłam i zdobylam jej nr telefonu - to nie było nawet takie trudne w czasach internetowego ekshibicjonizmu dziewczyn).
Serce wali, jeden sygnał, drugo sygnał, przeplata się z przyspieszonym „bum, bum, bum, zaraz wszstko będzie jasne!)

Odebrała! Wiec nie mogła byc w kinie… ale...słyszałam odgłosy samochodu i jeszcze poprosiła zeby ktos przyciszył radio - a to znak ze nie jest sama.


Mogli przecież zmienić plany  i zamiast do kina jadą gdzie indziej, moze nie gdzie indziej a własnie prosto do niego albo do niej?!
No nie wytrzymam przecież, wsiadam w samochód, jade sprawdzic czy pali sie światło u niego.
Pali się...wstyd mi,
zawracam ale...

"czyli jednak moze do niego pojechali… juz zdazyli dojechac bo jak inaczej wyjaśnić to światło?!" - rozlega sie głos rozsadku w mojej głowie!


no pewnie ze tak, dlaczego nie wpadłam na to od razu?!


zawróciłam 30 metrów od zapalonego swiatła w oknie i zaparkowałam 50 metrów od miejsca zawrócenia - na stacji Benzynowej.

Musze zadzwonić do Karola żeby sie przekonać, przeciez nie kupie lornetki ! Ale jak zadzwonie, to on się domysli, że go sprawdzam. Telefon nie da mi też pewności że jest sam, musze się dostać do tego mieszkania!

To w tej chwili nadrzędny cel mojego istnienia.

Boże co za szczęście, przypomniało mi się, że rano mam spotkanie biznesowe. Przecież mogłabym zapomnieć o której godzinie, przeciez zepsuł mi się komputer, przecież Karol mieszka tak blisko, nie mogę jechac o tej godzienie do biura tylko po to żeby w mailu sprawdzić godzinę porannego spotkania.

JESTEM URATOWANAJ
Mam wiarygodny pretekst.
Dzwonię, odbiera.
Pytam czy moge wpasc na 10 min i tłmacze dlaczego.
Mówi ze jasne.
Strasznie mi wstyd, ale akurat mogę się upewnić która to miała być godzina często coś mylę a to ważne spotkanie, na którym powinnam być przygotowana i wyspana, wiec może to nie było az takim kłamstwem…? Bardzo chciałam w to wierzyć.

 

cdn

 

3
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

gudrun | 06.08.2012 - 10:52

Paranoja... cz.1:)