07
.05.12
"Najdłuższy weekend świata"
pprince

Wyobraź sobie to. Masz 30 lat nadal zakochujesz się jak byś miał 15.

Ledwo miesiąc temu śpiąc w przypadkowym hostelu budzi Cię zapach najpiękniejszych perfum ale po chwili znika wraz z odgłosem zamykanych drzwi, kim była właścicielka - tego nie wiesz.

  Wraca wieczorem jak i ty. Od razu zaczynacie rozmawiać, nie możecie przestać. Musi wyjść za chwilę, odprowadasz ją na właściwy tramwaj i mówisz, ze jeśli spotkanie nie będzie najlepsze niech wróci za dwie godziny. I wraca, 120 minut z zegarkiem w ręku.

   Prawie północ w mieście spotkań. Wstajesz, pytasz czy nie jest zmęczona z uśmiechem odpowiada, że nie. Za 10 minut idziecie już koło siebie z kawą i herbatą w ręku. Kilka mostów dalej, kilka ławeczek dalej wiecie już o sobie prawie wszystko...wracacie jeszcze chwila w kuchni, całujesz ją w policzek na dobranoc jednocześnie uderzając się porządnie w ramę piętrowego łóżka. Zapamięta to i powie, że to było urocze. Wyjeżdza na drugi dzień, na tydzień. Masz jej numer a ona twój.

Kilka wiadomości, ciepło, humor, oczekiwanie na kolejne spotkanie

Wielkanoc, dalsza korespondencja, gdzieś między słowami pada propozycja wspólnego wyjazdu na szaloną wycieczkę w majowy weekend. Jesteś za, choć na razie to wstępny plan.

    Widzicie się tydzień później w tym samym hostelu. Odbiera wcześniej klucze dla ciebie (zawsze marzyłeś o takiej kobiecie!) otwierasz szafkę a w niej czeka precelek oraz butelka wina i w sekundę masz łzy w oczach.

Wino, spacer, wino, rozmowy, rozmowy.

     Wracacie kładziecie się do łóżek. Nie mija nawet minuta kiedy pyta czy przyjdziesz do niej. Przychodzisz, jest pięknie, niesamowicie, śmiejecie się, całujecie, świat nie istnieje poza wami. Więcej rozmów, tym razem już o całkiem o wszystkim, znacie się prawie na wylot...

Mija tydzień, brakuje ci jej jak najabrdziej uzależniającego narkotyku, ale w końcu jest.

Jedziecie, przygoda czeka. Cień szansy, że będziecie jednak sami znika, jadą jeszcze trzy koleżanki, ale hej im więcej tym weselej młody junaku?

Noc pierwsza, noc druga...przypomina, że wkrótce wyjeżdza bardzo daleko na bardzo długo i w miejsce gdzie nie będzie możliwości odwiedzenia jej. Szanujesz to, to są jej marzenia wyprawa życia, nie jest to problem. Lampka ostrzegawcza zaczynać pulsować czerwonym światłem coraz intnesywniej. Butelka wina w namiocie jest prawie pusta a naddunajska noc jest taka ciepła kiedy ona leży obok.

Poranek rozrywa głowę swoim pięknem, chciałbyś żeby każdy następny tak wyglądał.

Dwie pary japonek leżą przed wejściem jej małe,twoje duże, na najbardziej intensywnie zielonej trawie jaką widziałeś.

Tej nocy nie wydarzyło się nic, chociaż bardzo tego chciała tak jak i ty. Jednak nie mogłeś być czyjąś zabawką a wiedziałeś już jak ustawia mężczyzn, co robi,sama o tym powiedziala, in vino veritas.

Nie czujesz żalu, tylko wdzięczność za najbardziej intenesywny tydzień życia.

Trochę smutku, że nie uwierzyła w Ciebie w to że będziesz na nią czekał, w to że nikt nie potrafi kochać tak mocno jak ty, że spalisz się dla niej jak zapalona z dwóch końców świeczka.

Czy było warto czy nie - oczywiście, że tak - dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.

Jesteś dobrym obserwatorem, ona nie wie jak bardzo. Do ostatniej chwili wyjazdu nie domyśli się, że wiesz czemu zawdzięcza swoją posadę z urlopami co miesiąc, szalonymi dodatkami etc..może chciałbyś jej to powiedzieć, zapytać usłyszeć odpowiedź, zobaczyć jak kłamie kolejny raz patrząc głęboko w oczy.

Tylko czy to ma sens?

 

 

Dziękuję Niegrzeczna Dziewczynko za to że znów poczułem, że żyję, że życie i świat są piękne, za nadzieję że może kiedyś znow się spotkamy na drodze, jeśli nie upadnę!

13
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Siula | 22.08.2012 - 16:34

piekny tekst, U mnie bylo podobnie. Dziekuje mu za te wszystkie piekne chwile, szkoda, ze nie moglam zatrzymac czasu...

Klandestino | 10.05.2012 - 21:09

Uwielbiam takie niegrzeczne dziewczynki...

gudrun | 07.05.2012 - 13:06

Też się zakochałam... w tym tekście:)

Ajsch77 | 07.05.2012 - 12:32

tak, czasem wdzięczność za coś wielkiego to najlepsza możliwa postawa - jak radość z wakacji, które były fascynujące ale z definicji musiały się skończyć