10
.05.12
""Pan by tędy nie poszedł?""
Klandestino

Otwieram szafę, zastanawiam się nad kolorem sweterka który odzwierciedlałby mój dzisiejszy nastrój. Mój przyjaciel York zawsze mawiał że jeśli jeden ciuch jest noszony rzadziej niż inne gniewa się i smuci ("Pomyśl Maju co czuje twoja zielona bluzeczka z napisem Devil Doll  w której nie widzę cię juz drugi miesiąc").

York...doszedł do naszej klasy w połowie października i od razu wszystko nabrało kolorów.Często wspominał to jak wszedł, usiadł w ostatniej ławce i czuł się jak idiota ja byłam jedyną osobą która się nie odwróciła, siedziałam oparta łokciem o parapet i w całej tej przerażającej ciszy słyszał tylko brzęk moich bransoletek.Staliśmy się nierozłączni, uwielbialiśmy szwędać się po lumpeksach a ja obrażałam się za każdym razem gdy znalazł cos bardziej wystrzałowego. A później go pokręciło, nie chciał już buszować, stwierdził że ma jakieś zaburzenia osobowości, że te ubrania przesiąkają przecież fluidami ludzi którzy kiedyś je nosili i może to spowodować rozdwojenie jaźni a nawet schizofrenię...Pamiętam jak kiedyś przyszłam po niego do szkoły i siedziałam na ławce ponad 20 minut aż się wkurzyłam i poszłam. Wpadł później jak burza z miną pięcioletniego dziecka któremu mama jednak nie kupiła obiecanej ciężarowy i wykrzyczał że potrzebował czasu, bo musiał się zastanowić co ma na siebie włożyć by wyglądać nadzwyczajnie. Przecież w każdej chwili, każdego dnia może przewrócić się na ulicy i umrzeć a wtedy ktoś przechodząc mógłby powiedzieć- Zwyczajnie,  jak można było tak zwyczajnie ubrać się na własną śmierć?? York sześć lat temu popełnił samobójstwo NIE MA TAKIEJ SIŁY KTÓRA SPRAWIŁABY BYM O NIM ZAPOMNIAŁA...

Słucham właśnie ''Street Spirit" Radiohead i czasem jak słucham muzyki mam wrażenie że dźwięki przeplecione różnymi głosami docierają i uderzają we mnie i mam poczucie że tu kończy się ich droga, że ktoś kiedyś napisał, skomponował to tylko dla mnie.Noc powoli przejmuje kontrolę, ma co raz więcej do powiedzenia. Deszcz pada? To dziwne...Jedno jest pewne, niczego nie zmyje i nie zakryje.Wydawało mi się że mam ostatnio czasu w nadmiarze, a tak jakoś się plątałam że wciąż go szukałam. Żyję w jakimś nadzwyczajnym duchowym zawieszeniu, chyba nie trafiłam w odpowiednią epokę. Niezapisane sny, zgaszone świece, niedokończone wędrówki, tak mało i tak pełno mnie w tym wszystkim. Jakaś tęsknota prowadzi codzienne rozmowy ze sobą ukrytą we mnie. To jest strasznie połamane, zupełnie jak w żałobnej żydowskiej pieśni, zresztą, wszystko zostało powiedziane w jeszcze nieodnalezionych wierszach. Rozsypuję na stole litery, coś z nich muszę ułożyć...Nieustannie wjeżdżam windą na ósme piętro, więc może dla odmiany zejdę po schodach...Zapach strachu? Chyba nie...trochę niepokoju wymyślonego w ciemności. W piwnicy pełno kurzu, osiadł na wyzwolonych ze sztuczności butelkach. W piwnicach mieszka taka prawda która nigdy nie wyjdzie na jaw, na spacer, nigdy nie zostawi śladów, nie zabije "Pan by tędy nie poszedł?". Dziś rano mijałam na ulicach jakieś zasuszone śmierci a później mnie minął facet, miał dziwne spojrzenie, miałam wrażenie że w wyobraźni wiesza się na każdym mijanym drzewie...A gdzie te wielkie i stare od tajemnic które tak kochało moje dzieciństwo

" Nie znacie państwo delikatniejszych ruchów?" Zarzucam szalik z delikatnych obłoków dymu, uśmiecha się do mnie brak powodów do niepokoju, zanurzam w nim palce...Miłość zawsze tak ładnie odchyla głowy do tyłu prawda? Nikt nas nie szuka, tylko ta muzyka płynąca środkiem słabo oświetlonej sali, zatańczymy razem w motelu z głębokiego PRL-U......Smutek mieszka tylko na starej opuszczonej stacji kolejowej ...ale tam nas nie ma...jesteśmy wierszem napisanym w niepewności..

6
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Brak komentarzy.