20
.05.12
"sb"
-a.

Jedenasta. Stalowy pręt przebija moje szaraki, do przysadki dociera. Nie, domofon. Brnę przez tor przeszkód na podłodze (skąd się to bierze?) Au. Kolczyk wbity w stopę.

- Czy chce pani porozmawiać o biblii?

- Nie.

Woda, wody szybko, dużo, wody. Łóżko.

Trzynasta. Prysznic. Zmycie makijażu, mleczko, tonik, krem, krem pod oczy, korektor, dużo korektora, podkład, puder. Woda, dużo wody.

Trzynasta trzydzieści. Suka szybciej od światła pod drzwiami. Nie, światło dziś nie, okulary, gdzie są moje okulary? Stary, zielony Mokotów. Gorąco i słońce - suka dyszy głośno, ja staram się mniej ostentacyjnie.

Czternasta. „Najlepsze hamburgery w mieście”. Skup złomu obok kolorowej hipsterskiej masy, O. marudzi, że nienawidzi hamburgerów, Chłopcy zamawiają największe i najdroższe, bo naj i naj - z japońskiej wołowiny, mój czis ostatnio ser widział 3 półki wyżej w lodówce. Eeee kojarzę chłopaka z kaskiem? (czemu nie pomalowałam rzęs, czemu?!?!).

- Cześć, cześć, co ty tu robisz? (co za chujowe pytanie w miejscu gdzie można zjeść 4 hamburgery do wyboru). Nooo, to co tam słychać? (5 lat minęło, więc jedyna odpowiedź:)

- Super!

- No to super!

Szesnasta. 900 kalorii na śniadanie (dietetyk dostaje zawału, tyle pracy, zbić 8 kilo, wciskać się w rurki!!) i pogodny powrót na siestę, suka na błękitnej skórze, ja znów w pościeli.

Dziewiętnasta. Sms: Bejrut. Prysznic. (Czy bluzą z kapturem na siłę pokazuję, że jestem jeszcze młoda?). Metro.

Dwudziesta. Bejrut. Piwo.

Dwudziesta pierwsza. Luna. Sponsoruje wódka, wódka się leje w kinie.

Planete doc. Ambasador.

Dwudziesta trzecia. "Fajne". "Bardzo fajne." To gdzie teraz? To winko? Kozi ser, miód, wino, mniam. „Może Pani usiądzie?” (głos matki w głowie: „może kogoś poznasz?”) pyta pan z modern talking. Dziękuję, wolę na stojąco.

Nie, nigdzie nie idziemy dalej, zniszenie po piątku.

Północ. Metro. Tłum w metrze. Ciepły flashback z Madrytu.

Świeżo rozpoczęta niedziela: suka z fochem, więc kierunek - park pełen par, suka z natarczywym entuzjazmem skacząca na wszystkich, panowie szalejący za suką: to szczeniak przecież! Panie panów mniej entuzjastycznie patrzące na mnie. Łóżko. Niedziela bez kaca! To dopiero będzie cudowny dzień.

 

8
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Ajsch77 | 23.05.2012 - 11:42

Ale nie malo knajp a malo fajnych, oczywiscie subiektywnie - i ile się czlowiek naszuka podczas tour de pub's ;)

cinnabun | 23.05.2012 - 10:28

dobra dobra, jest tyle,ze wszystkich jeszcze od urodzenia nie zwiedzilam!

Ajsch77 | 22.05.2012 - 21:17

w Warszawie jest tak mało fajnych knajp, że każde fajne miejsce jest warte sprawdzenia :)

-a. | 22.05.2012 - 21:13

niezła determinacja ;)

Ajsch77 | 22.05.2012 - 20:30

Bylem i jadlem - drugi najlepszy cheesburger w moim dlugim zyciu, rewelacja :) dzięki za namiar :)

Ajsch77 | 21.05.2012 - 20:37

byłem, trafiłem - w poniedziałki zamknięte :(

Ajsch77 | 21.05.2012 - 15:28

no tak :) bo hipsterzy mają inną koncepcję czasu ?:)

cinnabun | 21.05.2012 - 15:03

albo hipstersko..

Ajsch77 | 21.05.2012 - 10:35

40 minut ????? to musi tam być pysznie skoro ludzie czekają tyle czasu...

-a. | 20.05.2012 - 23:56

też nie kocham, a czas oczekiwania na bułkę z mięsem już i tak 40 min także.... :)

Ajsch77 | 20.05.2012 - 23:34

ja nie kocham ale adresu jestem ciekaw, u nas na Mokotowie ?

cinnabun | 20.05.2012 - 23:05

Też kocham Warszawę :-)
gdzie te hamburgery?