14
.05.12
"to nie był film"
cinnabun

Całkiem poważnie, całkiem smutno. Na wielkiej, obskurnej sali, gdzie każde słowo rozpierzcha się centymetr po centymetrze linoleum siedzę ja. W innym wydaniu, innym kolorze włosów. Już nie płaczę, teraz się boję, nie wiem czego, ale strach jest śmiertelny.

Zaglądam mu w oczy, po czy maptrze na jego dłonie. Odebrały życie kilku osobom, w tym po części mnie. On się smieje, ja nie reaguje. Patrzymy sobie w oczy, wiem, że zaglądam w oczy samemu diabłu. Nie reaguje, wysyłam przekaz, nie boje się Ciebie.

Choć wcale nie mam pewności, czy za rok o tej porze będę sobie tutaj tak siedzieć, może któregoś dnia nie wrócę już do domu i będę płakać z nieba widząc moich bliskich.

Jestem sama, dookoła mnie nie ma juz nikogo. Taki kaliber jest za ciężki, by móc go dźwigać razem. Co za różnica, zawsze ze wszystkich zostawałam sama.

Wkurzam się jedynie na moją naturę, chcę wykrzyczeć jakież to jest zło, że na sali widziałam dusze zmarlych, bo od dziecka mam taki dar. Wiem dokładnie kto był i w którym momencie. Ciebie nie było.. będziesz pewnie za tydzień.

I tylko kiedy wracam stamtąd wszystkim się wydaje, że ta to nie ma problemów. A ja się właśnie rozsypuję. To jest cięższe niż narkotyki. Adrenalina, która opuszcza moje ciało nie pozostawia mi już nic. Dogasam, by od jutra się usmiechać i udawać, że się nic nie stało.

W końcu film stał się moim życiem. Szkoda, że Pan Bóg nie wybrał dla mnie komedii romantycznej.

12
Topuj!

Funkcja topowania i dodawania komentarzy nie jest już aktywna.

Komentarze

Brak komentarzy.