25
.08.11
"Zapóźnione nastolatki"
Redakcja
"Często widzę ludzi, którzy mają 30-40 lat, a ciągle są emocjonalnie nastolatkami. (...) Tak samo jak ludzie, którzy "utknęli w przedpokoju życia", czują strach przed życiem na serio. Musieliby dokonać konsekwentnych wyborów. Nie chcą. W świecie nieograniczonych możliwości każdy wybór to strata rzeczy, których się nie wybrało. (...) Ze strachu, że ich życiowe wybory nie będą idealne, 30-40 latkowie wolą nie podejmować żadnych"- to cytat z artykułu/ wywiadu z różnymi mądrymi (?) terapeutami, którzy wzięli nas pod lupę... No i co Wy na to?

Wypowiedzi na forum

Madziare | 26.10.2011 - 11:58

ps. legalizacja niektórych rzeczy spowoduję jeszcze większy "stan zawieszenia..." oraz olew życia ...zastanówmy się nad tym...czy jesteśmy jako kraj gotowi na ten "lifestyle zagubionych kapitalistów"...

Madziare | 26.10.2011 - 11:53

Zgadzam się, sama taka jestem ...z tym,że mieszkając 7 lat poza granicami naszego kraju mam kompletnie inną perspektywę na ten problem. Ja już go przerabiałam " na zachodzie" i po części widziałam kolosalne skutki takiego postępowania, gdyż tam " beztroska " u niektórych zaczyna się znacznie wcześniej ... Sama miotam się pomiędzy wyborami - mieć dzieci czy nie, brać udział w wyścigu szczurów czy też iść za głosem serca i robić coś mniej dochodowego ( czekam na...

efekty zapindalania po godzinach tych wszystkich omamionych pieniądzem ... - widziałam już jak to działa " na zachodzie" ) ....My Polacy łykamy wszystko tu i teraz, a co za tym idzie zachodni LIFESTYLE ...Czyli " wolność i swoboda" za wszelką cenę i wszędzie. Kiedy wróciłam do kraju ( który wybaczcie ale 7 lat temu był nieco inny ) i zostałam zaatakowana bilbordami z hasłami : " Po ślubie kochajcie dzieci po równo" , " Kto wychowuje Twoje dziecko? a) lakier do włosów , b) DODA , c ) szminka..." Współczuje naszemu pokoleniu troche

margot | 25.08.2011 - 22:16

Zastanawiam się, co to jest życie "na serio"... W stereotypowym mniemaniu chyba mąż/żona, stała praca (etat 8-16), dzieci, dom (+ supermarket). Jeśli tak, to ja nie żyję na serio, a na niby ;) z wyboru, bo tak chcę, bo taka jestem, bo tak mi pasuje, bo tak mi z tym dobrze, bo nie jestem w sprzeczności ze sobą, ze swoimi marzeniami, odczuciami, postawami, a nie ze strachu. Ze strachu to bym żyła "na serio" ;)

Redakcja | 25.08.2011 - 21:51

...Bo nam się to "utknięcie w przedpokoju życia" wydaje dosyć trafnym porównaniem;-)